rodzice

Nasza Oliwia ma 6 lat i nie słyszy od urodzenia. Implantowana była, gdy miał 13 miesięcy. To, że nie słyszy nie stanowi już żadnego problemu, choć nadal słabo koncentruje się. Nigdy nie myślałam, że jej ,,gadania” będę mieć już dość, czasem jednak marzę choć o chwili ciszy… Jeździmy na wszystkie warsztaty i turnusy. Każdy wyjazd przynosi nowe umiejętności. Na warsztatach w Rzeszowie zaskoczyło nas najbardziej to, że Oliwia zrozumiała reguły i nas napominała byśmy się ich trzymali. Na zamku w Łańcucie p. Małgosia czytała z dziećmi napis ,,nie deptać trawy” i tłumaczyła co to znaczy. Kilka chwil później, gdy stanęliśmy na trawniku nasz córka z groźną miną wskazała na trawę i spytała – ,,no i co to jest? – nie pamiętacie, co było na tablicy?”. Może innym zdaje się, że to takie nic. My jednak pamiętamy nadal, że Oliwia miała nie mówić…. Teraz przed nami wielkie wyzwanie – we wrześniu rozpoczyna się pierwsza klasa. Bardzo się tym martwimy – czy się odnajdzie? Czy znajdzie przyjaciół? Czy da sobie radę? …. Na dzisiaj jednak sukcesem jest to, że idzie do szkoły blisko domu. A mogło przecież być inaczej….

Iwona i Wojtek, rodzice Oliwki

Robię wszystko, by moje dziecko nauczyło się dobrze mówić. Wakacyjne wyjazdy turnusowe stały się już corocznym rytuałem,  do którego zawsze odliczamy dni. Te warsztaty były o tyle inne, że odbywał się w dużym mieście. A co za tym idzie przyniosły zupełnie nowe doświadczenia, dźwięki, miejsca czy sytuacje. Zwiedzanie miasta, spacer , wyjście na lody dawały możliwość ćwiczenia języka w każdej sytuacji i pozwoliły zyskać pewność siebie. Moja córka potrafi się już pochwalić jeżeli coś wie, cieszy się ze swoich sukcesów i nareszcie podejmuje kolejne próby przy niepowodzeniach. Wrażeń było bardzo dużo. Agata początkowo nie radziła sobie z uporządkowaniem  tego, co dzieje się wokół. Mówiła pod wpływem emocji, bardzo chaotycznie. Po ćwiczeniach nauczyła się opowiadać i umie np. przekazać przez telefon  tacie to, co wydarzyło się w danym dniu. Będzie na pewno jednym z nielicznych dzieci w przedszkolu, które wie, że na rynku w Rzeszowie stoi pomnik Tadeusz Kościuszki, a kolej może być też wąskotorowaJ.Jestem pewna, że moja córka  z każdego turnusu wraca nie tylko mądrzejsza, ale i szczęśliwsza.

Agnieszka, mama Agaty.

rodzice1

Mój syn Kacper,  gdy dojechał pod hotel był bardzo zdziwiony, gdzie go przywiozłam, gdyż nawet nie wiedział gdzie jedzie, bo gdy tylko wspominałam o turnusie zaczynała się panika: płacz, krzyk  i strach.

Już po pierwszym dniu chciał zostać dłużej niż tydzień, a po tygodniu nie chciał wcale wracać do domu. Bardzo bał się dzieci, nowych terapeutek, ale po pewnym czasie pierwszy czekał na panią w pokoju. Zaczął nawet mówić proszę, dziękuję, przepraszam, a wcześniej tylko płakał i milczał

Syn w czasie pobytu na tegorocznym turnusie usamodzielnił się. W czasie zabaw grupowych nauczył się że nie zawsze wszystko przebiega po jego myśli i już się nie obraża.

Agata, mama Kacpra

Tym razem nie było zajęć indywidualnych, dzieci uczyły się współpracować w grupie i samodzielnie rozwiązywać różne zadania.

Mocną stroną turnusu było zorganizowanie wielu ciekawych wycieczek. Przejazdy autobusami MPK, którymi moje dziecko  jechało po raz pierwszy. Wspaniała była również ostatnia kolacja, na której dzieci miały zachowywać się jak w restauracji 5-gwiazdkowej, a trenerzy przebrali się za kelnerów. Wszyscy uwierzyli, ze ta zabawa jest prawdziwa i nikomu nie przeszkadzało, że na kolację było spaghetti.

Mama

rodzice2Mieszkamy na wsi. Od początku mówiono nam , że będzie to turnus inny niż wszystkie. I był on pełen nowych miejsc i sytuacji, z którymi Kinga nigdy się nie zetknęła. Pomimo, że niedosłuch u mojego dziecka bardzo się pogłębił,  to  dzięki rehabilitacji i turnusom Kinga rozwija swoje możliwości i uczy się nowych rzeczy. Z bardzo nieśmiałej dziewczynki stała się pewniejsza siebie. Umie wyrażać swoje emocje i o nich opowiadać. Nie złości się tak często jak wcześniej, nie czuje się zagubiona.. Teraz czekamy – za trzy dostanie implant ślimakowy. Wierzymy, że będzie to „ucho na świat” i będzie już tylko lepiej.

Agnieszka, mama Kingi

Mój syn ma prawie 7 lat, we wrześniu idzie do szkoły i dlatego staramy się uczestniczyć w każdego rodzaju terapii. Każdy turnus daje mu bardzo dużo pomimo tego, że  Maciek robi postępy dużo wolniej niż inne dzieci niesłyszące. Na tym wyjeździe dużo się nauczył np. sam śpiewa piosenki (nie tylko melodię, ale też zrozumiałe słowa). Coraz lepiej komunikuje się,  a ze swoimi kolegami z turnusu dogaduje się zupełnie swobodnie i bardzo dobrze ich rozumie.

Cały cykl warsztatów był ciekawy. Nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Nasze dzieci przynajmniej te starsze zrobiły się bardzo samodzielne. Myślę, że będziemy zawsze wspominać pobyt w Rzeszowie jako niezwykły, bardzo owocny dla nas czas.

Kasia, mama Maćka

rodzice3Dzieci miały tylko zajęcia grupowe, co nie tylko uczyło ich współpracy ze sobą, ale także wprowadzało element rywalizacji. Tempo było duże, dużo było bodźców i wrażeń i myślę, że na konkretne efekty przyjdzie czas. Wiem że turnusy rehabilitacyjne są bardzo ważne dla rozwoju  w rozwoju słuchu i mowy. Marcin na pierwszym turnusie,  na którym byliśmy zaczął wypowiadać pierwsze słowa i  dlatego jak najbardziej polecam innym rodzicom tę formę terapii. Bezcenną rzeczą są rozmowy i  tzw. wymiana doświadczeń między rodzicami.  W tracie tych warsztatów,  Marcin stał się bardziej samodzielny (potrafi sobie kupić pączka) a przy okazji zobaczył i zwiedził i poznał miasto i jego zabytki.

Edyta, mama Marcina

rodzice4Jednym z najbardziej pozytywnych zachowań w tej grupie dzieci było to, że nie boją się kontaktować z obcymi. Bez trudu rozmawiają z osobą mówiącą w obcym (słowackim) języku. Pomimo tego, ze program był bardzo bogaty i meczący rodzice niezwykle angażowali się we wszystkie zadania. W pełni zdawali sobie sprawę z tego, że poświęcają czas dla swoich dzieci.

Greta Oriṧkova

rodzice5Turnus w Rzeszowie  był dla dzieci jak i dla większości terapeutów nowym doświadczeniem ze względu na program nastawiony na prowadzenie grupowych warsztatów komunikacyjnych w różnych miejscach i nietypowych sytuacjach.  Wiele dzieci po raz pierwszy znalazło się w miejscach, które były ciekawe, nowe, wzbudzały emocje, niektórzy po raz pierwszy byli w kinie, na lotnisku, na zamku itp. Dzieci w trakcie wyjść, wycieczek uczyły się nowych słów, uczyły się porozumiewać ze sobą, zdobywać informacje, a więc w odmiennych warunkach niż ma to miejsce w poradni w gabinecie logopedycznym.  Dodatkowo dzieci musiały poradzić sobie z zadaniami, w czasie których uczyły się samodzielności. Dla wielu dzieci było to trudne. Czasem musiały przełamywać lęk i strach przed nową sytuacja i uczyć się mówić o tym, co widzą i przeżywają. Dzieci pełne wrażeń, przeżyć, ale także z nowym słownictwem i umiejętnościami wrócą do swoich domów.

Renata Szmuc


Comments are closed.