Kiedy otrzymałam propozycję wyjazdu na turnus rehabilitacyjny jako wolontariusz nie zastanawiałam się ani chwili. Chociaż w swojej karierze nauczycielskiej pracowałam już  z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami, to wiedziałam, że będzie to bezcenna lekcja   i nie myliłam się. Mimo pracy z dziećmi niepełnosprawnymi nigdy nie miałam kontaktu z dziećmi z wadą słuchu. Zdawałam sobie sprawę, że nie będzie łatwo bo przecież już zwykła rozmowa wymaga od nas odpowiednich kompetencji. Pierwsze kroki nie były łatwe, ale wielka chęć przebywania z tymi dziećmi i nauczenia się pracy z nimi, pomagała zwyciężyć wszystkie bariery i blokady. Poza tym na moją niepewność nie pozostawali obojętni terapeuci, którzy udzielali cennych wskazówek.

Pierwszy dzień turnusu jak już pisałam budził niepewność, strach i obawy czy potrafię zrozumieć dzieci z wadą słuch i ich rodziców. Jednak codzienna obserwacja podejścia terapeutów do każdego dziecka z osobna, pomogła mi pokonać te wszystkie pojawiające się wątpliwości. Każdy kolejny dzień był tak ważnym, uczącym doświadczeniem. Dowiedziałam się, że podczas pracy (rozmowy) z dziećmi z wadą słuchu najistotniejsze jest nawiązanie kontaktu wzrokowego, mówienie powoli z odpowiednim tonem głosu i danie dziecku czas na udzielenie odpowiedzi. Ważne są też zasady, które dziecko powinno znać, a rodzic czy terapeuta nie powinien od nich odchodzić. Wcześniej zdobyta wiedza teoretyczna rozświetliła się dzięki obcowaniu z dziećmi, ale nie tylko. Nieoceniona była otwartość   terapeutów, którzy pomagali wszystko zrozumieć i pokazywali co należy robić.

 Turnus dał mi okazję obserwować pracę świetnych terapeutów, podejścia rodziców do swoich dzieci z wadą słuchu, a także miałam możliwość porozmawiać z nimi wszystkimi  z osobna. Rodzice byli  otwarci, chętnie opowiadali o swoich radościach jak i trudnościach związanych z chorobą własnego dziecka. Większość rodziców wykazywała się cierpliwością, serdecznością. Podczas wyjść do miasta rodzice starali się tłumaczyć wszystko swoim dzieciom, może niejednokrotnie tych informacji było za dużo, bo przecież dzieciom i tak było trudno odnaleźć się w tym całym zgiełku i hałasie. Myślę, że mimo iż dla tych dzieci  i rodziców nie był to pierwszy tego typu turnus, to dla każdego z nas była to nowe doświadczenie, w której to wszyscy musieliśmy się odnaleźć.  W ten sposób pogłębiałam swoją wiedzę o niedosłuchach, aparatach słuchowych, implantach, a także procedurze związanej z tym wszystkim. Turnus zbliża rodziców, ale zbliżył tez nas do wszystkich i do problemów z jakimi borykają się te małe istoty i ich rodzice. Terapeuci poszerzyli mój warsztat pracy o świetne rozwijające zabawy, piosenki oraz gry.

               Podczas turnusu nabrałam pewności, że chcę pracować w przyszłości  jako terapeuta. Chciałabym, aby los dał mi możliwość pracy w tym zawodzie. Nic nie sprawia tak przyjemności jak uśmiechnięta twarz dziecka i jego rodzica gdy dziecko zdobywa kolejny mały sukces w rehabilitacji. Radość jaką niesie praca z dziećmi jest nieoceniona, jak doświadczenia zdobyte pod okiem terapeutów podczas pobytu w Rzeszowie.

            Dziękuję za możliwość uczestniczenia w tym turnusie. Za przekazanie wiedzy, a rodzicom za ich chęć rozmów i każdodniowy uśmiech na twarzach.

             Renata Kaim


Comments are closed.