m_szul

Ta wspaniale, że są ludzie, którym zależy, aby dzieci nabywając swoje umiejętności językowe i ucząc się komunikowania z otoczeniem, wspaniale się przy tym bawiły.

Turnus w Rzeszowie był inny niż wszystkie poprzednie – tak zgodnie twierdzili rodzice i terapeuci.

Ja po raz pierwszy brałam udział w takim przedsięwzięciu i muszę stwierdzić, że byłam zaskoczona świetną organizacją, profesjonalnym i perfekcyjnym przygotowaniem turnusu.

Nad wszystkim na miejscu czuwała cudowna i niezastąpiona pani dr Katarzyna Bieńkowska. Bardzo podobało mi się to, że zajęcia odbywały się w małych grupach i zazwyczaj w plenerze. Miłym zaskoczeniem były często organizowane wycieczki po Rzeszowie i ciekawych miastach naszego regionu. Dzieci zwiedziły rzeszowski rynek, podziemia, Muzeum Dobranocek, zobaczyły zamek i olbrzymi sklep – galerię handlową.

Widziały port lotniczy w Jasionce, gdzie obserwowały lądowanie i start samolotu, odprawę pasażerów. Zwiedziły Przemyśl i Bolestraszyce. Podziwiały w muzeum dzwony i fajki oraz przepiękny ogród, a w nim różnorodne rośliny i zwierzęta tam żyjące. W przeważającej większości dzieci widziały te miejsca po raz pierwszy. Nowe doświadczenia umożliwiały im wielozmysłowe poznawanie otoczenia. Poprzez takie organizowanie aktywności dzieci działały wielozmysłowo. Świetnie się bawiąc, uczyły się i zdobywały nowe wiadomości i umiejętności. Odwiedziły też Łańcut i Krasiczyn, gdzie wszyscy przemienialiśmy się w księżniczki i królewiczów. Podczas zwiedzania zamków i zamkowych parków, pobudzaliśmy swoją wyobraźnię przenosząc się w świat bajki i baśni. Wszystko to służyło bogaceniu słownictwa i nabywaniu zdolności językowych.  Aby zachęcić i zmobilizować małych uczestników turnusu do spontanicznego i swobodnego wypowiadania się, terapeuci stwarzali sytuacje, w których dzieci musiały wykazać się umiejętnościami w komunikowaniu się np. samodzielnie kupić kartkę pocztową, lody, pamiątkę z wycieczki itp. Uważam, że to był bardzo dobry sposób, aby zmobilizować dzieci do pokonania strachu i stresu przed komunikowaniem się z otoczeniem. Zauważyłam, że dużą trudność sprawiało dzieciom słuchanie i rozumienie w hałasie. Często zajęcia odbywały się w mieście, gdzie wysoki poziom hałasu zakłócał ludzki głos, dlatego reakcja na pojawienie się dźwięku przy dźwiękach zakłócających była utrudniona. Dzieci jednak starały się być skoncentrowane i czujne na tyle, aby poszukać i zlokalizować źródła pojawiającego się dźwięku. Widziałam, że wykonywanie stawianych przed nimi zadań wymagało myślenia i zaangażowania. Byłam niejednokrotnie zaskoczona jak świetnie potrafiły sobie poradzić nawet małe dzieci. Widziałam ich pomysłowość, kreatywność i zaradność w nowych dla nich sytuacjach.

Przez tydzień mogłam obserwować zachowania zarówno dzieci jak i rodziców. Jestem pełna podziwu dla jednych i drugich. Rodzice bardzo szybko potrafili się zorganizować podczas wycieczek pieszych i autokarowych. Sprawnie i szybko przebiegało wsiadanie i wysiadanie z autokaru, pociągu. Najbardziej zaskakiwali mnie, gdy zaraz po wyznaczeniu terapeuty, który miał zajmować się grupą, do której przydzielone było dziecko, natychmiast się przy nim zjawiali i podporządkowywali poleceniom. Rodzice często „zamieniali się” dziećmi, zajmując się nie tylko swoją pociechą. Nikomu jednak nie sprawiało to większej różnicy, każdy pilnował, rozmawiał, dyscyplinował i uczył najlepiej jak potrafił, jakby to było jego dziecko. Byłam zaskoczona taką postawą i pozytywnym nastawieniem rodziców do wszystkich dzieci. Praca z nimi była dla mnie przyjemnością i interesującą lekcją, której nie zobaczyłabym w żadnej szkole.

Również praca z dziećmi z wadą słuchu daje dużo satysfakcji, szczególnie jeśli zdobędą zaufanie malucha. Na co dzień pracuję w szkole masowej i mam nieco inne doświadczenia w swojej pracy. Na turnusie najlepiej pracowało mi się z najstarszą grupą wiekową, do której przydzielono dzieci w wieku 6 – 8 lat, ponieważ moi uczniowie mieszczą się w tym przedziale wiekowym. Wiedziałam jakich wiadomości i umiejętności mogę od nich oczekiwać. Mogłam też porównać zasób wiedzy, słownictwa, sposób zachowania, komunikowania się dzieci z wadą słuchu i dzieci zdrowych. Natomiast trudność sprawiały mi zajęcia z najmłodszą grupą, ponieważ rzadko pracuję z przedszkolakami i wiem, że praca z nimi wymaga innej komunikacji, szybkich zmian ćwiczeń, uatrakcyjniania zajęć ruchem, piosenką, licznymi pomocami dydaktycznymi. To były dla mnie nowe doświadczenia. Na pewno w swojej pracy wykorzystam wiele ćwiczeń i zabaw, które poznałam i nauczyłam się na turnusie. Myślę, że dzięki nim moje zajęcia szkolne staną się bardziej atrakcyjne i przyjazne dzieciom.

Dzieci nauczyły mnie cieszyć się nawet najmniejszym sukcesem. Jestem wdzięczna, że mogłam chociaż w niewielkim stopniu przyczynić się do tego sukcesu, który był dziełem wszystkich dzieci, rodziców i terapeutów. Mam nadzieję, że sprostałam ich wymaganiom i oczekiwaniom na turnusie w Rzeszowie.


Comments are closed.